W istocie tak, jeżeli ktoś jest wyznawcą fetysza nowoczesności, to tak – jesteśmy mało nowocześni, mówimy zbyt dobrą polszczyzną, nie stosujemy skrótów itd. Oczywiście można odstąpić od ortografii języka polskiego, można odstąpić od czytania lektur, furda Sienkiewicz, furda „Pan Tadeusz” czy tam Wyspiański, po co – przecież to są starocie, nieaktualne dawno truchła. Można nie uczyć matematyki, przecież wszystko wystarczy w odpowiednim kalkulatorze, komputerze wrzucić i on to obliczy, tak, tylko że w ten sposób dokonujemy pewnego podziału świata na tych, którzy tworzą komputery, i na tych, którzy z nich korzystają – kiedyś to się na nas zemści – pozbawiamy ludzi aktywnego udziału w tworzeniu kultury i w tworzeniu cywilizacji, dzielimy świat na tych, którzy – przecież żyjemy w świecie powszechnie rzeczy niedostępnych, już nawet nie zastanawiamy się, jak działa telefon komórkowy, ja nie wiem, jak działa automatyczna skrzynia biegów w moim aucie, nie wiem, jak działa karta do bankomatu, tak, ktoś tam to wymyśla – to nie jest żaden spisek, to jest fakt i teraz przy pomocy szkoły chcemy znowu podzielić tych ludzi: macie być biernymi konsumentami, korzystajcie z tego, co wam podsuniemy, właśnie, smartfony, tablety, coś jeszcze, niech to się dzieje, a my wam to wymyślimy, spokojnie, my wam to wymyślimy – jakiś dobry ojciec, który wie dokąd prowadzi, a jeżeli karze, to wie za co, jak nagradza, to też wie za co – idziemy w jedynie słusznym kierunku – to już było.
- Aleksander Nalaskowski