Małość ruchu nacjonalistycznego wynikała także z jego charakteru drobnomieszczańskiego. Samo dążenie do wzmocnienia pozycji drobnego handlu chrześcijańskiego było ruchem w pewnym okresie nieuniknionym i zdrowym. Lecz walka z przekupkami i handełesami stawała się groteską, gdy chciano z niej uczynić wielką ideę. Nacjonalizm imperialistyczny w krajach będących jej właściwą ojczyzną był zawsze ideą wielkiej burżuazji przemysłowej i kapitału finansowego. Drobnomieszczaństwo, jako żywioł miejski najbardziej bezkrytyczny i ograniczony, służy co najwyżej za narzędzie do „lansowania” zdobywczych przedsięwzięć wielkokapitalistycznych.
To, co powiedziano wyżej o znaczeniu ideologii burżuazyjnej, stosuje się do zaboru rosyjskiego. W Galicji było gorzej. Mieszczaństwo odgrywało tam znikomą rolę polityczną. Nacjonalizm zaprawiał się do wielkich czynów głównie na Ukraińcach. Wobec zacofania społecznego kraju i agrarnego charakteru antagonizmów narodowościowych w Galicji wschodniej, nacjonalizm polski zatracił tam wszelkie piętno burżuazyjnej nowoczesności i poszedł w służbę obszarników, którzy posługiwali się nim – podobnie jak Żydami – z wielkopańską pogardliwą odrazą, przez rękawiczkę. Później stoczył się jeszcze niżej: do przedpokojów carskich okupantów.
- Julian Brun
Zbyt upokarzające i okrutne byłoby przyznanie: Polskę zgładzono, gdyż zawadzała dominującym niegdyś w Europie potęgom; Polskę przywrócono, gdy dziś panującym w Europie potęgom stała się potrzebna. „Cud” rzuca zasłonę na tę sprawę i pozwala pełną piersią napawać się dniem dzisiejszym.
- Julian Brun
Źle się dzieje, jeśli w wolnej Polsce tacy ludzie jak Bronowicz siedzą po więzieniach.
- Julian Brun
Po więzieniach błąkała się legenda, że Żeromski odwiedził krytyka na Mokotowie. Tymczasem Żeromski był tak chory, że nikogo w więzieniu odwiedzić nie mógł. Natomiast „książką” był poruszony. Korneckiemu z „niekomunistycznego źródła” przekazano, że Żeromski miał się wyrazić, iż „nikt nie przeanalizował jego twórczości tak głęboko i – nie zrozumiał go tak jak ten komunista.
- Julian Brun
Po więzieniach błąkała się legenda, że Żeromski odwiedził krytyka na Mokotowie. Tymczasem Żeromski był tak chory, że nikogo w więzieniu odwiedzić nie mógł. Natomiast „książką” był poruszony. Korneckiemu z „niekomunistycznego źródła” przekazano, że Żeromski miał się wyrazić, iż „nikt nie przeanalizował jego twórczości tak głęboko i – nie zrozumiał go tak jak ten komunista.
- Julian Brun